sobota, 3 listopada 2012

Historia

pewnego agatu jest podobna do wielu innych takich historii o kamieniach. Czekał, czekał, od czasu do czasu się do mnie uśmiechał i w takich chwilach już, już prawie miałam na niego pomysł, który zwykle po bliższemu przyjrzeniu  się  odchodził  lub w którego realizację angażował się inny kamień a agat wędrował z powrotem do pudełka. Ostatecznie  znalazł  miejsce w naszyjniku.




Tamrillo- agat żółty lekko skrętny w oksydowanym, przecieranym i polerowanym srebrze.

5 komentarzy:

  1. Śliczny. U mnie kamienie też potrafią miesiącami czekać na swoja kolej:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny ten wisior, w takim energetycznym kolorze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne...nic więcej nie potrafię napisać :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Etykiety